fbpx

Blog pisany z pasji do sportu i biznesu.

Blog pisany z pasji do sportu i biznesu.

biznes Co mi w duszy gra? Dziel się doświadczeniem! przemyślenia

Co-surfing i virtual walking w sklepach internetowych to obowiązkowa konieczność czy wynik rozwoju technologi? A może to polepszenie jakości zakupów w internecie?

Czas czytania: 7 minuty

Bardzo wybiegający temat naprzód? Nie sądzę.

Dzisiaj dynamiczny rozwój technologi przyzwyczaił nas do jednakowo błyskawicznych przemian i wdrożeń. Jesteśmy świadkiem nadchodzącej pewnym krokiem niebotycznej zmiany w dokonywaniu zakupów przez internet, ale również i jej obsługi od strony sprzedawcy.

To dla tego “drugiego” Co-surfing stanie się niedługo głównym narzędziem do prezentacji wybranych, najważniejszych, wiążących bądź po prostu wynikających z zapytania klienta aspektów strony bądź produktu.

Ale jak to? Co dokładnie możemy przez to rozumieć?

Technologia jest już gotowa tylko technologicznie… Infrastruktura jaką dzisiaj dysponujemy nie umniejszając oczywiście bo musiałbym dokonać również “autoataku” w swoją stronę czyli jest po prostu mało wystarczająca, żeby nie napisać że w ogóle nie gotowa. Gro użytkowników, zwłaszcza starszych wiekiem, oczywiście równie szanownych i cennych nie dysponuję wystarczająco mocnym sprzętem, aby obsługiwać płynnie owe rozwiązanie.

A co to w ogóle za rozwiązanie? To takie myślę że warte do porównania narzędzie jak LIVE CHAT, który swoją drogą jest fenomenalnym użytecznym punktem wsparcia obsługi klienta online, jest świetnie rozwijającym się produktem na skale światową – ale nie o tym! Każdy wie do czego służy, do komunikacji w czasie z reguły rzeczywistym, tylko wtedy jego fenomen jest tak doceniany. Za szybkość przekazu podstawowych informacji, z reguły również wykorzystywany namiętnie przez BANKI na swoich stronach. W sumie, od tego właśnie wybiega jego nazwa naczelna w wolnym tłumaczeniu. Bo niektórzy mylą go ze zwykłym chatem bądź po prostu sprowadzają jedno i drugie do jednej postaci. Ale znowu nie o tym! 🙂

Ups, chyba nie o to surfowanie chodziło w tekście…

Reasumując Co-surfing to:

Opcja wykorzystująca komunikacje z klientem za pośrednictwem połączenia się na jego komputer i “przejęcie kontroli” nad też jego kursorem i wskazanie mu w błyskawiczny sposób, gdzie dokładnie odnajdzie szukany przez siebie produkt lub pokazanie mu najważniejszych cech lub specyfikacji np. w jego opisie. A do tego potrzebne jest “dobre łączę”, trochę więcej pamięci RAM, jakaś w miarę dostojna karta graficzna no i w sumie można by nadmienić jeszcze PROCESOR, który rozpocznie odpowiednie taktowanie, aby przekaz był płynniejszy, bez zbędnych przycięć, rozłączeń przy komunikacji, żabkowania monitora i jak ja to nazywam “warpienia obrazu”. To wszystko składa się w całość i upłynnia/usprawnia operacje/obsługę takich rozwiązań. Oczywiście plus, minus. Nie można dokładnie ustosunkować się do konkretnego zestawu parametrów.

Technologia zapewne jest stale rozwijana, bo aplikacje cały czas przeżywają rozwój i rozkwit. Jedni tworzą je dobrze, drudzy lepiej, a ostatni są virtuozami.

Na moje skromne bądź co bądź “oko” technologia ta ma największą rację bytu w początkowej fazie używalności przy onepage’ach, gdzie np. marka prezentuję do kilku swoich produktów. Wtedy szybko i sprawnie osoba “oprowadzająca” może przedstawić najważniejsze walory swojej oferty. Fenomenalnym byłoby oczywiście odnieść się obszerniej do jednego produktu, ale kilka na samym początku drogi tego rozwiązania myślę że też “wystarczy” i zostanie bezproblemowo i sprawnie obsłużona przez obsługę IT. 🙂

Tylko kto zatrudni załogę nawet w minimalnej liczbie 1-nej osoby do obsługi takiego narzędzia, plus koszt wdrożenia takiego rozwiązania, szkolenie w obsłudze itp… Właściwie to musiałby być jakiś produkt premium. A może nie koniecznie? Niebanalnie jestem ciekaw czy to spotkać się może z entuzjazmem nie mniejszym niż mój prywatny. Czy z chęci do obsługi czy zaś z chęci do niechęci odstawania od konkurencyjnych wdrożeń nowości z rynko nowych technologii.

Zobaczcie co piszę o tym WIKIPEDIA:

“Aplikacja co-surfingu jest wykorzystywana przy skomplikowanych stronach o rozbudowanej treści. Najczęściej korzystają z niej firmy z branży elearningowej podczas prezentacji tych samych treści wielu użytkownikom oraz branży e-commerce gdzie każdy potencjalny klient, który pojawi się na stronie zostanie poprowadzony od początku do końca przez proces sprzedaży”

Tradycyjny model pójdzie w niepamięć?

Ja to rozwiązanie widzę w jakimś okresie X, powoli wprowadzane do sklepów internetowych, sam będę jednym z pierwszych, który wdroży to w odpowiednim czasie dla swoich klientów, aby Ci mogli w komfortowych warunkach przeglądać z pomocą wykwalifikowanej obsługi klienta ofertę sklepów internetowych bez konieczności dzwonienia do sklepu i samemu “przeklikiwania” nieznanego dla nich indeksu i układu stron, przecież nie są jego Twórcami. Kto wie, jaki kiedyś klienci będą mieli wpływ na dobór wyglądu swoich ulubionych sklepów w internecie, customize dzisiaj zwiększą swój udział w każdej branży. Bo personalizacja jest dla klienta w dzisiejszych czasach jednym z najważniejszych czynników i niekiedy jest w stanie słono za to zapłacić! Ale to pozostawmy na inny moment.

Zadowolenie klienta z personalizacji – bezcenne! Aż miło popatrzeć…

Dopełnienie:

Przecież to nie my jako klienci układaliśmy drzewo kategorii i cały układ stron sklepów internetowych, my po prostu chcemy sprawnie przejść przez proces zakupowy i zamknąć zakładkę w oczekiwaniu na przyjazd paczki i swoich wymarzonych lub bardzo potrzebnych produktów. Wypowiadam się teraz jako klient, gdyż każdy z nas po godzinach pracy jest właśnie taką osobą i w dodatku każdy zna zna i posiada swoje preferencje, które z każdym dniem się klarują jeszcze bardziej. Oczekujemy od sklepów dostosowania albo wychodzimy w poszukiwaniu czegoś co spełni nasze wymogi pod względem ergonomii i usability – użyteczności sklepu i jego funkcji. To też na inny wątek przeznaczamy!

Co to ten virtual walking (wirtualny spacer) i z czym to “jeść”?

Wykorzystanie najnowszej technologi VR, umożliwia niesamowite funkcjonalności i zmienia totalnie obraz tego co będziemy dostrzegać w internecie jako usługi, które skutecznie zaimplementują owe rozwiązanie.

Oczywiście ja upatruję szansę na dodanie tego narzędzia do obsługi sklepów internetowych, a raczej ich eksploracje, a dokładniej doznania “organoleptyczne” z ich ekspozycją towarową.

Pójdę grubo…

Wyobrażacie sobie zakup samochodu w wirtualnym salonie samochodowym, do którego nie musicie jechać x kilometrów lub jeszcze więcej, o nawet setki kilometrów pokonywać miedzy salonami, aby wybrać dogodną dla siebie “brykę” lub trafić fajną okazję cenową w stosunku z odpowiednim pakietem wyposażenia?

Za tymi wszystkimi zmianami muszą stać odpowiedni ludzie, kto to będzie? 🙂

Wyobrażacie to sobie?

Ja tak, szczególnie że takie rozwiązanie masakruje słowo optymalizacja kosztów. Spójrzcie na to z tej strony. Wyobraźcie sobie ile salon płaci rocznie za możliwość ekspozycji samochodów w danym miejscu. Sama lokalizacja kosztuję – jako dzierżawa bądź zakup. Sam prąd kosztuję. Same auta na ekspozycji kosztują, choćby częściowo. Same zatrudnienie ludzi kosztuję. Cała infrastruktura systemowa kosztuję. Cała logistyka organizacji wszystkich czynności kosztuję. A tu pstryk i wszystko w jednym miejscu pod okiem kilku osób jako programistów i reszty sprzedawców, którzy z pewnością gotowi są spotkać się na finalizacje zakupu, który wcześniej przeszli z nami w wirtualnych warunkach. Dla mnie realna abstrakcja, za dłuższy okres czasu. W momencie dostosowania sprzętu do parametrów jakie takie “narzędzie” w ogólnym rozrachunku potrzebowałoby do realnej, optymalnej, “niezawodnej” funkcjonalności. A to już mocno skomplikowana sprawa… Może bardziej niż to całe moje wstępne nadmienia procesów w tradycyjnym około sprzedażowym salonie samochodowym?

Jedno tylko wiem na pewno, nie powstanie to nagle i nie rzucą się na to wszyscy. Musi się znaleźć ten odważny przecierający ślady inicjator, oczywiście przygotowany na przygody i błędy po drodze, które to będą bardzo możliwe bardzo kosztowne. Ale jeśli ktoś to zrobi, reszta rzuci się za nim, bo to z pewnością uprzyjemniający sposób robienia zakupów dla klienta, który będzie mógł wirtualnie powąchać, dotknąć, obejrzeć produkt.

Kiedy to będzie… Dożyjemy? Oby tak, bo warto to zobaczyć w pełnej krasie. Tu to tylko słowa bez emocji i funkcjonalności.

Nawet żółwim tempem, ale do celu! Do realizacji. “zajęcy po drodze, co nie miara”

Zatem czas nadszedł na czyny… GL & HF…Na podróż.

 

Oceń mój artykuł.

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić.

Średnia ocena / 5. Ilość głosów:

Dzięki! Śledź nas też na Facebooku 🙂

Przykro nam, że ten wpis nie był dla Ciebie przydatny!

Pozwól nam ulepszyć ten post!

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Blogi Sportowe